﻿<title_newspaper="Gromada – Rolnik Polski"> 
<title_article="Gdy za robotę odpowiada zespół, to robota idzie lepiej"> 
<author_1=""> 
<language="pl"> 
<style="press"> 
<year="1954"> 
<date="1954-11-07"> 
<month="11"> 
<period="w3"> 
<status="1_obieg"> 
<support="paper">

Duże ożywienie panowało w Niegosławicach w pow. szprotawskim, woj. Zielonogórskie, na zebraniu gromadzkim, na którym wybierano nowy gromadzki Komitet Frontu Narodowego. Było nad czym dyskutować, bo przecież program wyborczy Powiatowego Komitetu Frontu Narodowego w kilku miejscach wspomina o Niegowławicach. W roku przyszłym gromada Niegosławice będzie miała 2 szkoły siedmioklasowe, świetlica gromadzka zostanie odpowiednio wyposażona, w Przesławiu otwarta będzie nowa izba porodowa. Z przytoczonych fragmentów programu wyborczego widać troskę władzy ludowej o zaspokojenie potrzeb bytowych i kulturalnych naszej wsi. W długiej gorącej dyskusji gospodarze omawiali sprawy, które staną przed przyszłą gromadzką radą narodowa. Wielu gospodarzy krytykowało błędy i braki w pracy poszczególnych osób. Wskazywali oni, że gdyby za robotę był odpowiedzialny zespół ludzi, lepiej by ona poszła. Podniesienie produkcji — zadanie pierwsze. W całej dyskusji o sprawach gospodarstw czuło się wielką troskę gromady o podniesienie produkcji rolnej. I żywo omawiana sprawa melioracji, i ostre wystąpienia przeciw biurokratyzmowi, hamującemu wzrost produkcji — świadczyły, że zebrani chcą wykorzystać wszystkie możliwości zwiększenia zbiorów, podniesienia kultury rolnej. — Nie czekajcie na gotowe środki od państwa, ale sami uczciwie zabezpieczajcie przekopane rowy. Nie wystarczy odrobić szarwark, chodzi o konserwację darni, bo inaczej każda wiosna i jesień zmarnuje włożoną pracę ludzką. ludzką. To jest nasz nie tylko społeczny, ale i gospodarski obowiązek — mówił Serkiz. Wyplenimy biurokratyzm. Nie lubili ludzie biurokratyzmu i zagrzebywania podań w biurkach. Strzyżyński żalił się na biurokratów z nadleśnictwa, którzy nie rozpatrzyli podania o wyrównanie poniesionych strat wyrządzonych mu przez dziki, mimo wielokrotnego przypominania. — Przyszli zbadać szkodę wówczas, gdy już pszenica była skoszona. Milczy od paru miesięcy Prezydium PRN w Szprotawie i Prezydium Woj. RN w Zielonej Górze — nie ma odpowiedzi na podanie Suchowskiego w sprawie przeklasyfikowania. Zagospodarował on w 1950 roku 7 ha ziemi, która, jak stwierdza cała gromada, była niesłusznie sklasyfikowana.

</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>
